Clippersi rozegrali tylko do chwili obecnej 11 meczy ze względu na ułożony kalendarz gier, ale w ich przypadku nastąpi przyspieszenie. Dobra postawa Oklahoma City Thunder (bilans 9-2 i I miejsce na Zachodzie), Chicago Bulls (9-2 i I miejsce na Wschodzie) nie jest zaskoczeniem, powiedziałbym, że jest potwierdzeniem reguły i przedsezonowych typowań. Chicago oparło swoją grę na obronie (zresztą stara się to robić od wielu lat), natomiast Oklahoma oparła swój styl gry na ataku (Westbrook, Durant, Perkins) i także bryluje na początku sezonu. Rozczarowująca jest postawa Miami Heat (8-3). Niby brakuje drużynie jednego zwycięstwa do Chicago, ale może powtórzyć się sytuacja z poprzedniego sezonu, kiedy przy bilansie 8-7, 9-8 spadła na nich wielka krytyka i wygrali 12 kolejnych gier, doprowadzając do stosunku wygranych 21-8, ale także nie da się ukryć, iż w obecnym sezonie powinni spisywać się dużo lepiej i zdecydowanie prowadzić na Wschodzie NBA. Rozumiem napięty rozkład gier i tempo, w jakim rozgrywane są mecze, ale to ich nie usprawiedliwia. Każda z drużyn ma podobny kalendarz. Druga drużyna z Florydy (Orlando Magic) posiadała bilans taki sam jak Miami (8-3), ale w ich przypadku nie jest to rozczarowanie. Dwight Howard chciał za wszelką cenę odejść z Orlando i gra obecnie podejrzewam tylko jako niewolnik. Wyrabia swoją normę niższą (19,4 pkt., 14,8 zb.), ale odnoszę wrażenie, że nie gra na 100% swoich możliwości i przy pierwszej nadarzającej się okazji odejdzie z Magików. Wspomnę jeszcze o dużych zaskoczeniach na Wschodzie : Philadelphia 76ers i Indiana Pacers. Oba zespoły miały bilans po 11 meczach 8-3. Stawia ich to na równi w tabeli z Miami Heat, więc jest zaskoczeniem i wielką niespodzianką. Niespodzianką, gdyż drużyny te w poprzednim sezonie grały co prawda w play-off, ale miały dwa ostatnie numery. Philadelphia numer 7 (bilans sezonu 41-41), a Indiana numer 8 (37-45). Wygląda na to, że te zespoły przeszły metamorfozę, bo grają bardzo dobrze. W przypadku Philadelphii nie jestem zaskoczony ich postawą, gdyż trenerem jest Doug Collins, spec od obrony. Może co starsi kibice pamiętają, iż w latach 80-tych był trenerem Chicago Bulls i to on dał podwaliny pod zespół, który sześciokrotnie zdobywał tytuł mistrza NBA. Obecnie realizuję swoją taktykę w Filadelfii i spełnia się w niej (jak na razie) znakomicie. Warto jeszcze wspomnieć o Atlancie Hawks (bilans 7-4). Bardzo dobra postawa tej drużyny, ale już kontuzjowany został Al Horford (na 3 miesiące), więc jeżeli utrzymają swój poziom gry, to będzie wysoka pozycja na Wschodzie. Na Wschodzie "in minus" jest gra Boston Celtics (4-7), New York Knicks (6-5). W przypadku Bostonu jednak wielkiego zdziwienia nie ma, gdyż starzejący się zespół (Pierce, Allen, Garnett) nie da rady biegać za młodymi zawodnikami, którzy mają więcej sił witalnych od swoich starszych kolegów. Nowy Jork, drużyna która miała w tym sezonie wznieść się do góry, chyba swoje przedsezonowe przypuszczenia, musi odrzucić w kąt. Na papierze - skład na półfinał Wschodu, w realnym świecie gry NBA - poniżej oczekiwań zmierzający ku średniakowi ligi. Na koniec zostały zespoły, które słabiuteńko spisują się w obecnych rozgrywkach (w ubiegłym sezonie także nie było lepiej). Najlepsze z nich to Toronto Raptors, Milwaukee Bucks (4-7, taki sam bilans co Boston!), Cleveland Cavaliers (5-6), mogą chyba pomarzyć o występach w play-off, ale walczyć zawsze warto. Na końcu tabeli "czerwone latarnie" New Jersey Nets, Charlotte Bobcats, Detroit Pistons (2-9), które nie zaskakują nawet fachowców od koszykówki. Tabelę Wschodu zamyka Washington Wizards (1-10). Drużyna ze stolicy USA tradycyjnie słabiutko spisuje się już drugi sezon z rzędu (wygrana tylko ze słabymi Toronto Raptors).
Chciałbym napisać, że "na Zachodzie bez zmian", ale tak nie jest. Poziom drużyn z Zachodu, po ruchach transferowych przed tym sezonem, uległ pewnemu wyrównaniu. Na pierwszy plan wysuwa się drużyna LA Clippers, która chce dorównać bratu "zza miedzy" - LA Lakers. Drużyna, która w ubiegłym sezonie nawet nie myślała o play-offach, w tym aspiruje nawet do gry w półfinale, a może i w finale Zachodu. Bilans Clippers (7-4) posiadało także kilka innych drużyn (Denver Nuggets, Portland Trail Blazers, Utah Jazz, San Antonio Spurs, LA Lakers). Widać więc pewne wyrównanie poziomu, ale może te równe bilanse wynikają z ułożonego terminarza - gra dzień po dniu, nawet trzy z mecze z rzędu, mogą powodować słabszy dzień wyżej notowanego zespołu i jego porażkę a zwycięstwo średniaka. Nie będę bawił się w dogłębną analizę, ale pewien schemat i siła drużyn wcześniej niżej notowanych, jest bardzo widoczna. Uważam, że postawa LA Clippers jest na swoim miejscu, chociaż niektórzy eksperci (po transferach) stawiali ją już w finale NBA. Nie tak szybko mili Państwo. Wszystko raczej odbędzie się powolutku. Drużyna ta potrzebuje czasu na zgranie, także ich bilans jest dobry na tym etapie rozgrywek. "In plus" również wymieniłbym postawę drużyny Portland, gdyż po wszelkich osłabieniach, transferach jest w górze tabeli. Podobnie oceniłbym Utah Jazz, gdyż można uznać ich grę za zaskoczenie. Bardzo dobrze spisują się u siebie (6-1, a jedyna porażka po dogrywce z LA Lakers 87:90) oraz trochę słabiej na wyjeździe (1-3). Ogólny bilans plasuje ich wysoko na Zachodzie. Sytuację LA Lakers i Denver Nuggets oceniłbym podobnie. Oba zespoły spisują się chyba jednak poniżej oczekiwań. Planowano, iż będą one dominowały (podobnie jak LA Clippers i Oklahoma) na Zachodzie. Jednak rzeczywistość okazała się inna. Oceniłbym ich postawę jako zachowawczą lub faktycznie (ze względu na terminarz) zdarzają im się dosyć często przegrane mecze, które powinni "w cuglach" wygrać. Jednak utrzymują się na powierzchni w górnej części akwenu. Dziwna sytuacja jest z San Antonio Spurs. Otóż drużyna ta miała bilans 7-4, ale nie wygrała żadnego meczu na wyjeździe. Trochę zaskakująca sytuacja, gdyż klasowy zespół w 11 meczach, powinien wygrać chociaż 2 razy (np. z Minnesotą Timberwolves czy Milwaukee Bucks). Jednak ta sztuka jeszcze koszykarzom z Teksasu się nie udała. Na koniec analizy górnej części tabeli Zachodu zostawiłem sobie drużynę Dallas Mavericks. Aktualny mistrz ligi brał udział w transferach przedsezonowych i chyba jeszcze nie jest do końca ze sobą zgrany. Bilans 6-5 nie wskazuje na siłę zespołu (który powoli pnie się do góry), ale mam nadzieję, że ich gra będzie przynosiła lepsze efekty i będzie ich stać ma obronę tytułu mistrza NBA. Zostały nam zespoły "zachodnie pod kreską", które dokonały sporych zmian w swych składach (niekoniecznie na "+"), zamykające tabelę Zachodu NBA. Pozytywnie oceniłbym postawę Minnesoty Timberwolves (4-7) oraz Memphis Grizzlies (5-6), które swoją ambitną grą chcą poprawić sytuację własną w lidze. Minnesota zapewne będzie poprawiała swój bilans ze względu na zgranie z Rickym Rubio (o którym dwa zdania znajdują się w poprzednim poście), natomiast Memphis straciło kluczowego gracza Zacha Randolpha na 2 miesiące. Dosyć dobrą postawę prezentują Houston Rockets po stracie centra Yao Minga (zakończył karierę, ale zwodził ich przez przynajmniej 3 lata), wielu nietrafionych transferach (np. Tracy McGrady), starają się odbudować zespół, który zdobył dwa tytuły mistrza NBA (1994 i 1995). Ich bilans 4-7 nie wskazuje na szybkie odbudowanie formy, ale ciągle walczą ambitnie (obecny ich bilans 7-7). Niemiłą niespodzianką jest postawa Phoenix Suns (4-7). Drużyna, która w tym sezonie aspirowała do play-off (w poprzednim sezonie zabrakło im kilku meczy), jednak obniżyła swój poziom. Porażki z New Orelans Hornets, Cleveland Cavaliers oraz New Jersey Nets nie przystoją drużynie, która chciałaby odegrać jakąś rolę w play-off. Zaskakuje (lub nie zaskakuje) postawa jedynego Polaka w NBA - Marcina Gortata. W ubiegłym sezonie Gortat uwolnił się spod opieki Dwighta Howarda w Orlando i teraz okazało się to bardzo dobrym posunięciem. Już w poprzedni sezonie Marcin zaczął się dobrze spisywać i zgrał się z zespołem, a w tym potwierdza tylko swoją dobrą postawę (średnio 14,3 pkt.; 8,4 zb.; 1,6 bl.). Jednak Gortat (wespół ze Stevem Nashem) nie dadzą rady pociągnąć gry całego zespołu do końca sezonu. Bez współpracy z innymi zawodnikami (i ich dobrą grą) ponownie Phoenix Suns mogą sobie zrobić wakacje już pod koniec kwietnia. Outsiderzy Zachodu - Sacramento Kings (4-7), New Orleans Hornets (3-8) i Golden State Warriors (3-8) - pozostaną chyba na swoich miejscach. Szczególnie wielki spadek Nowego Orleanu, gdyż w poprzednim sezonie (co prawda z numerem 7), grali w play-offach (przegrali z LA Lakers 2-4), ale ich bilans i sytuacja była diametralnie inna (odejście Chrisa Paula do LA Clippers). Natomiast Golden State i Sacramento raczej będą "chłopcami do bicia" i nie odegrają większej roli w tym sezonie.
Szczegółową klasyfikację zespołów i ich bilans przedstawiam poniżej :
| KONFERENCJA WSCHODNIA | |||
| Drużyna | Zwycięstwa | Porażki | Miejsce w konferencji |
| ATLANTIC DIVISION | |||
| Philadelphia 76ers | 8 | 3 | 2 |
| New York Knicks | 6 | 5 | 7 |
| Boston Celtics | 4 | 7 | 9 |
| Toronto Raptors | 4 | 7 | 9 |
| New Jersey Nets | 2 | 9 | 12 |
| SOUTHEAST DIVISION | |||
| Miami Heat | 8 | 3 | 2 |
| Orlando Magic | 8 | 3 | 2 |
| Atlanta Hawks | 7 | 4 | 6 |
| Charlotte Bobcats | 2 | 9 | 12 |
| Washington Wizards | 1 | 10 | 15 |
| CENTRAL DIVISION | |||
| Chicago Bulls | 9 | 2 | 1 |
| Indiana Pacers | 8 | 3 | 2 |
| Cleveland Cavaliers | 5 | 6 | 8 |
| Milwaukee Bucks | 4 | 7 | 9 |
| Detroit Pistons | 2 | 9 | 12 |
KONFERENCJA ZACHODNIA | |||
| Drużyna | Zwycięstwa | Porażki | Miejsce w konferencji |
| NORTHWEST DIVISION | |||
| Oklahoma City Thunder | 9 | 2 | 1 |
| Denver Nuggets | 7 | 4 | 2 |
| Portland Trail Blazers | 7 | 4 | 2 |
| Utah Jazz | 7 | 4 | 2 |
| Minnesota Timberwolves | 4 | 7 | 10 |
| SOUTHWEST DIVISION | |||
| San Antonio Spurs | 7 | 4 | 2 |
| Dallas Mavericks | 6 | 5 | 8 |
| Memphis Grizzlies | 5 | 6 | 9 |
| Houston Rockets | 4 | 7 | 10 |
| New Orleans Hornets | 3 | 8 | 14 |
| PACIFIC DIVISION | |||
| Los Angeles Clippers | 7 | 4 | 2 |
| Los Angeles Lakers | 7 | 4 | 2 |
| Sacramento Kings | 4 | 7 | 10 |
| Phoenix Suns | 4 | 7 | 10 |
| Golden State Warriors | 3 | 8 | 14 |
Kolejne myśli przyjdą...