WSCHÓD
Większych raczej niespodzianek na Wschodzie NBA nie było. Mogły być jedynie duże zaskoczenia. O ile dobra postawa superdrużyny Miami Heat nie jest zaskoczeniem (bilans 66-16), to zdziwienie mogło mogło się pojawić na twarzach kibiców Chicago Bulls. Zapowiadany powrót Derricka Rose'a jednak nie doszedł do skutku. Powrót, po ubiegłorocznej poważnej kontuzji na początku play-off, był zapowiadany na styczeń-luty 2013 roku. Nie doszedł on do skutku, pomimo doniesień, iż Derrick jest już po skończonej rehabilitacji i swobodnie mógłby grać. Nieznane są powody, dla których nie wszedł na parkiet, pomimo faktu, iż siedział i wspomagał kolegów z ławki rezerwowych. Może psychika odegrała jakąś rolę? Trudno powiedzieć, ale pewną niespodzianką jest fakt, że Chicago (pomimo wielu kontuzji w tym sezonie) awansowało do play-off. Drużyna ta sprawiła także niespodziankę w postaci wygranej nad Miami, po serii 27 wygranych zespołu z Florydy. Przerwała serię, która zanosiła się na absolutny rekord, ale prawdą jest też to, że po przegranej z Chicago, Miami po pięciu kolejnych dniach przegrało z Nowym Jorkiem, więc o pobiciu rekordu LA Lakers (33 wygrane) nie mogło być mowy. Wyczyn ten pozostanie zapamiętany jednak jako przerwanie serii i koniec. Awans do play-off, w przypadku Byków z Chicago (bilans 45-37), należy jednak uznać za spory sukces, bo też i nie z najniższym numerem, ale z 5-tym.
Do dużej niespodzianki zaliczyłbym także awans (z drugiego miejsca) zespołu New York Knicks. Drużyna, można by powiedzieć, w podeszłym wieku, dokonała nie lada wyczynu. W ich przypadku górę wzięło doświadczenie i umiejętne prowadzenie zespołu przez trenera. Ich bilans, 54-28, zasługuje naprawdę na słowa uznania i chwała im za to, że potrafili wysoko wylądować w Konferencji Wschodniej, tuż za Miami Heat. Trzecią ciekawą rzeczą, była postawa Indiana Pacers (bilans 49-32). Drużyna ta zaimponowała bardzo dobrą postawą obronną w sezonie zasadniczym. Na Wschodzie stracili najmniej punktów ze wszystkich drużyn (7348), a w NBA ustąpili tylko Memphis Grizzlies (7319). Dzięki takiej postawie i zaangażowaniu wspięli się aż na III miejsce w Konferencji. Reszta drużyn na Wschodzie raczej grała zgodnie z oczekiwaniami, bo nie można było spodziewać się awansu do play-off takich drużyn jak : Orlando Magic (po stracie Dwighta Howarda), Charlotte Bobcats (drużyna na dorobku) czy słabszych w tym sezonie Philadelphia 76ers, Toronto Raptors (dopiero po ściagnięciu Rudy'ego Gaya zaczęli grać lepiej, ale to nie wystarczyło w końcówce sezonu do awansu), Detroit Pistons, Washington Wizards oraz Cleveland Cavaliers. Jedyną drużyną z ujemnym bilansem spotkań w play-off, jest drużyna Milwaukee Bucks (38-44), ale raczej większych szans w starciu z Miami nie ma.
Z przyczyn od NBA niezależnych nie odbył się jeden mecz na Wschodzie NBA pomiędzy Boston Celtics i Indiana Pacers. Powodem anulowania tego meczu był zamach na mecie Maratonu Bostońskiego, więc w tej Konferencji rozegrano w związku z tym jeden mecz mniej niż na Zachodzie. Obie te drużyny rozegrały więc tylko 81 meczy i taki bilans w ich tabelach pozostanie. Wynik tego akurat meczu nie miał większego wpływu na układ tabeli Wschodu, więc pozostało status quo.
ZACHÓD
Można by rzec ponownie : Na Zachodzie bez zmian. Wiadomą rzeczą jest fakt, iż Zachód NBA jest mocniejszy od Wschodu. Wszyscy (prawie) najlepsi zawodnicy starają się przechodzić do bardziej "medialnych" zespołów lub do zespołów, które mają duże szanse na mistrzostwo. Przykładem mogą służyć zeszłoroczne transfery w LA Lakers. Właśnie Jeziorowcy (bilans 45-37) są chyba największym rozczarowaniem kończącego się sezonu NBA. Drużyna, która od początku sezonu była typowana na absolutnego lidera Konferencji Zachodniej, przeistoczyła się w drużynę, która do samego końca walczyła o awans do play-off. Ta sztuka im się udała, ale strata (poprzez kontuzję) Kobego Bryanta nie wróży nic znaczącego do osiągnięcia przez ten zespół. Gwiazdy gwiazdami, ale chemia w zespole i wspólne ogranie się, to są już inne sprawy. Same nazwiska nie będą grały, ważne jest dopasowanie zawodników, co w przypadku Lakersów, nie do końca w tym sezonie się sprawdziło. Może w następnym ich gra będzie przynosiła lepsze efekty. Zaskoczeniem nie jest także dobra i spodziewana postawa dwóch najlepszych drużyn Zachodu - Oklahomy City Thunder (bilans 60-22) i San Antonio Spurs (58-24). Pragnę tylko przy tych drużynach wspomnieć, iż San Antonio sfrajerowało końcówkę samego sezonu. Przegrywając trzy ostatnie mecze sezonu, spadli na II pozycję na Zachodzie i tym samym w play-off, spotkają się z LA Lakers, zamiast z Houston Rockets (bilans 45-37). Trudno w tej chwili określić, która drużyna jest dla nich "wygodniejsza", ale jeżeli miałbym wybierać, to może i lepiej grać z osłabionymi LA Lakers niż z w pełni sprawnymi i zdrowymi Houston Rockets. Mógł być to świadomy wybór trenera, by niecelowo przegrać te ostatnie mecze. Wszak w II rundzie play-off ewentualnymi przeciwnikami mogą być Denver Nuggets (bilans 57-25) lub Golden State Warriors (47-35). Droga łatwiejsza do samego finału Konferencji Zachodniej. Po prostu czysta kalkulacja.
Dużą niespodzianką jest brak awansu Dallas Mavericks (bilans 41-41), chociaż przyznać trzeba, że walczyli do samego końca. Jednak kontuzja gwiazdy i głównego egzekutora Dirka Nowitzkiego okazała się kluczowa i zespół z Teksasu stracił kilka kluczowych meczy, czyli mistrz 2011 roku odpadł.
Wspomnę jeszcze o dwóch drużynach, których postawa na Zachodzie była bardzo wyrazista. Po pierwsze : zespół Memphis Grizzlies (56-26) zaskoczył chyba wszystkich bardzo dobrą postawą obronną - stracił tylko 7319 punktów w 82 meczach, co jest najlepszym osiągnięciem w NBA. Na "in minus" oceniam postawę drużyny Phoenix Suns (bilnas 25-57), która po stracie Steve'a Nasha, dosłownie i w przenośni, osiągnęła dno NBA. Przed sezonem szumnie zapowiadano walkę w Suns o play-off, a skończyło się ostatnią pozycją na Zachodzie. Całkowita odmiana zespołu, zważywszy, że w poprzednich sezonach, drużyna ta ocierała się i walczyła do końca sezonu o awans do najlepszej 16-tki NBA.
Ogólne podsumowanie i garść statystyk
Oceniając obie konferencje stwierdzić należy, że Zachód prezentuje zdecydowanie lepszą jakość gry od Wschodu. Świadczy o tym przewaga w ilości wygranych meczy (577-652). Właściwie powinno być 74 mecze, gdyż należy jeszcze wziąć pod uwagę ten jeden nierozegrany mecz (Boston-Indiana). Bilans Wschodu to 577-651, a Zachodu 652-578. Różnica więc wynosi 74 mecze. Również w punktach jest widoczna różnica : Wschód zdobył 118174, a stracił 119434; Zachód zdobył 123049, a stracił 121789. Tu bilans Zachodu jest dodatni na 1260 punktów. W ubiegłym roku Zachód także posiadał przewagę w liczbach nad Wschodem, ale tytuł powędrował jednak na Wschód do Miami Heat. Wniosek jest dosyć prosty : kto ma większą "siłę rażenia", większą motywację do walki oraz bardziej wyrównany skład, ten zdobywa tytuł mistrza NBA, a o ten w tym sezonie rozegra się, można by rzec, piękna walka. Poniżej skład play-off i krótka ocena szans.
WSCHÓD
Miami Heat (1) - Milwaukee Bucks (8)
W tej parze nie jest trudno wskazać faworyta. Raczej obejdzie się bez zbędnych fajerwerków i Heat awansują po czterech meczach.
New York Knicks (2) - Boston Celtics (7)
Tą parę oceniłbym jako starcie gigantów Wschodu. Boston bez Rajona Rondo i Kevina Garnetta, to nie ten Boston. Ci dwaj podstawowi zawodnicy (oraz Paul Pierce) decydują o obliczu zespołu Celtów. Jeżeli tylko zdrowie pozwoli im na jako taką grę, to powinna rozegrać się zacięta rywalizacja o awans do II rundy play-off. Mój typ 4-2 dla Nowego Jorku.
Indiana Pacers (3) - Atlanta Hawks (6)
Biorąc pod uwagę słabszą postawę Atlanty w końcówce sezonu zasadniczego, drużyna ta raczej nie ma większych szans na awans do II rundy. Indiana, moim zdaniem, bardzo się zmobilizuje na play-off i swoją obroną pokona zespół Jastrzębi w stosunku 4-1.
Brooklyn Nets (4) - Chicago Bulls (5)
Chyba najbardziej wyrównana para Wschodu w tegorocznym play-off. Drużyna Nets, po przeprowadzce do nowej hali, z nowym właścicielem, pokazała już w tym sezonie, że stać ją na sukcesy. Pierwszym był awans do play-off z niezłym wynikiem 49-33. Jedynym problemem Nets może być obrona Chicago (trzeci wynik w NBA), nawet bez swojego lidera Derricka Rose'a. Jeżeli wszyscy zawodnicy Chicago będą w miarę zdrowi, to typuję awans Chicago. Przemawia za nimi historia oraz (jak zawsze) bardzo ambitna postawa w play-offach. 4-3 dla Chicago.
ZACHÓD
Oklahoma City (1) - Houston Rockets (8)
Czyżby słodka zemsta? Pisząc "słodka zemsta" mam na myśli odejście przed samym sezonem do Houston, czy może raczej brak spełnienia żądań finansowych Jamesa Hardena w Oklahomie. Raczej nie zanosi się na "zemstę", gdyż zespół z Oklahomy jest naprawdę mocny w tym sezonie, a dodatkowo i mądrze wzmacniany w poprzednich latach, nabrał niezbędnego doświadczenia, aby grać o najwyższe laury. Mój typ : 4-1 dla Oklahomy.
San Antonio Spurs (2) - LA Lakers (7)
Biorąc pod uwagę ostatnie mecze sezonu zasadniczego - stwierdzam dwie odmienne postawy. Walcząca "o życie" drużyna LA Lakers i "odpuszczająca" mecze drużyna San Antonio Spurs. Jednak play-off to play-off i rządzi się swoimi prawami. Po stracie Kobego Bryanta siła ofensywna zespołu z Los Angeles znacznie osłabła, ale raczej także biorę pod uwagę większą mobilizację pozostałych zawodników z Miasta Aniołów. Zespół San Antonio w play-offach zapewne będzie chciał także pokazać swoją siłę, a z osłabionymi Lakersami ta sztuka zapewne im się uda. Tim Duncan, Tony Parker i Manu Ginobili nie odpuszczą. 4-1 dla Spurs.
Denver Nuggets (3) - Golden State Warriors (6)
George Karl ze swoimi zawodnikami dużo osiągnął w tym sezonie. Wspiął się aż na III miejsce na Zachodzie i jego drużyna jest rozstawiona. W przypadku drużyny z Oakland sytuacja jest trochę odmienna - z roku na rok poprawiają swoją grę i awans do play-off na mocnym Zachodzie jest dla nich dużym sukcesem. Jednak doświadczenie trenera Denver i bardziej ustabilizowany skład i gra zespołu, da awans drużynie Samorodków. 4-2 dla Denver.
LA Clippers (4) - Memphis Grizzlies (5)
Podobnie jak w przypadku Wschodu, najbardziej wyrównana para play-off. Identyczny bilans w sezonie zasadniczym (56-26), tylko trochę odmienne style gry. Zespół z Los Angeles bardziej nastawiony ofensywnie, a zespół z miasta Elvisa, zdecydowanie defensywnie (najlepszy wynik w NBA w straconych punktach). Jak ogień i woda. Jeden żywioł przeciwko drugiemu. Stare powiedzenie koszykarskie mówi : "Atakiem wygrywa się mecze, a tytuły zdobywa się obroną", dlatego stawiam na obronę : 4-3 dla Memphis.
Doniesienia z kolejnych etapów play-off wkrótce...