niedziela, 19 maja 2013

Dwa tygodnie minęły... czyli koniec II rundy play-off NBA

Kolejny etap rozgrywek NBA za nami czyli II runda play-off 2012/2013 zakończyła się. W tej rundzie byliśmy świadkami jednej, ale za to jak wielkiej, niespodzianki pisanej przez wielkie "N". Zespół typowany do gry w wielkim finale NBA, czyli Oklahoma City Thunder, jest już na wakacjach. Niby zespół kompletny na każdej pozycji, mocny, zaprawiony w bojach na parkiecie, a jednak poza rozgrywkami. Zabrakło jednego elementu kluczowego układanki, zabrakło dodatkowego wsparcia dla Kevina Duranta - zawodnika o nazwisku Russell Westbrook. Niewątpliwie jest on wielkim wsparciem dla najlepszego zawodnika Oklahomy, jednym z filarów zespołu Thunder. Życie życiem, ale zawodnik NBA kontuzji nie wybiera. Zdarzyła się ona Westbrookowi w najbardziej nieodpowiednim momencie - tuż przed grą o mistrzostwo. Na przejście I rundy przez Oklahomę, brak Russella, wystarczył, ale w drugiej pojawiła się ściana. Ściana w postaci drużyny Memphis Grizzlies. Drużyna, która oparła swoją grę na defensywie, jest bardzo niewygodnym przeciwnikiem. W I rundzie wyeliminowali LA Clippers, a w II-ej wyeliminowali zeszłorocznych finalistów. Osłabionych, to prawda, ale jednak zespół, który wygrał w sezonie zasadniczym wystarczającą ilość gier, aby zająć I miejsce na Zachodzie NBA. Zachodzie, który jest zdecydowanie lepszy od Konferencji Wschodniej ligi. W tym momencie przypominają mi się dwa, bardzo wymowne, duety graczy w NBA. Pierwszy to duet Michael Jordan-Scottie Pippen z Chicago Bulls oraz duet Karl Malone-John Stockton z Utah Jazz. Wspominam tylko te dwa, bo one miały bardzo znaczący wpływ na wyniki ich drużyn. Michael był uzupełniany Scottiem, podobnie jak Karla uzupełniał John. Nie będę się rozpisywał na temat ich gry, bo wiele już o tym napisano, ale napiszę tylko tyle, iż te dwa duety spotykały się w wielkim finale NBA w latach 1997-1998. Była to bardzo pasjonująca walka. Zakończyła się wygraną Chicago Bulls w stosunku 4:2, ale cóż to były za mecze. Sytuacja wygląda podobnie z Oklahomą. Zespół, który ma wszelkie "papiery", aby grać rok rocznie w finałach NBA. Ma duet, który prowadzi ich do zwycięstw. Kompletna pierwsza piątka, kompletna ławka, a jednak w tym roku zabrakło determinacji, woli walki, czy po prostu zabrakło sił w końcówce sezonu. To już historia - Oklahoma w tym sezonie nie zrewanżuje się Miami Heat za przegrany finał z poprzedniego sezonu.
W pozostałych parach II rundy play-off - zgodnie z przewidywaniami tzn. Miami Heat wygrało rywalizację z Chicago Bulls (typowałem 4:2, skończyło się na 4:1), New York Knicks przegrali z Indianą Pacers 4:2 (typ idealny), San Antonio Spurs wygrali z Golden State Warriors 4:2 (typowałem 4:1) i wspomniana para Oklahoma City Thunder przegrali z Memphis Grizzlies 1:4 (typowałem zwycięstwo Thunder 4:3).
Piękne w sporcie jest jedno, a na pewno w NBA, nic nie ma pewnego. Jakby wszystko szło zgodnie z przewidywaniami, to liga ta byłaby bardzo nudna. Właśnie takiego kolorytu, jak zwycięstwo niżej rozstawionego zespołu, nadaje walka w play-off.

Wyniki II rundy play-off 2012/2013 :

Miami Heat - Chicago Bulls 4:1 (86:93, 115:78, 104:94, 88:65, 94:91)

New York Knicks - Indiana Pacers 2:4 (95:102, 105:79, 71:82, 82:93, 85:75, 99:106)

Oklahoma City Thunder - Memphis Grizzlies 1:4 (93:91, 93:99, 81:87, 97:103 D, 84:88)

San Antonio Spurs - Golden State Warriors 4:2 (129:127 2D, 91:100, 102:92, 87:97 D, 109:91, 94:82)


Typowanie Finałów Konferencji NBA :

Konferencja Wschodnia

MIAMI HEAT - INDIANA PACERS - w sezonie zasadniczym drużyny te rozegrały między sobą trzy spotkania, a zwycięsko z potyczki w regular season wyszła drużyna Indiany. Bilans jest na ich korzyść 2:1 i można by rzec, iż kto był gospodarzem, to wygrywał. W Indianapolis Pacers wygrali dwukrotnie 87:77 i 102:89, a w Miami zespół Heat wygrał 105:91. Bilans punktowy jest także po stronie Indiany (+9). Myślę, że w finale Konferencji Wschodniej bardzo dużą rolę odegra defensywa (podobnie zresztą, jak w przypadku finału na Zachodzie). Podejrzewam, że nie będą to piękne mecze, pełne widowiskowych akcji, ale mecze wybitnie nastawione na walkę o zbiórki, walkę na bloki i walkę o każdą piłkę. Raczej nie spodziewajmy się zdobyczy punktowych koszykarzy na granicy 30+. Spodziewajmy się czystej walki o wejście do wielkiego finału NBA. LeBron James będzie chciał iść w ślady Michaela Jordana, Hakeema Olajuwona czy Kobego Bryanta, aby powtórzyć sukces z roku poprzedniego. Większe doświadczenie jest po stronie ekipy z Florydy. Typuję wynik 4:2 dla Miami.

Konferencja Zachodnia

SAN ANTONIO SPURS - MEMPHIS GRIZZLIES - w sezonie zasadniczym drużyny te rozegrały między sobą cztery mecze, ale były to potyczki, a nawet powiedziałbym, że bitwy o zwycięstwo. Bilans tej cztero-meczowej wojny wynosi 2:2. Dwa z czterech tych meczy zakończyły się dogrywkami, a różnica punktów w tych meczach nie przekroczyła 4 punktów. Dodatkowo, w ostatnim meczu tych ekip, różnica wynosiła tylko 2 pkt. W pierwszym meczu, w San Antonio, wygrała drużyna Spurs 99:95 po dogrywce. W rewanżu, w Memphis, wygrała drużyna Grizzlies 101:98, także po dogrywce. Trzeci mecz, rozegrany w San Antonio, wygrała drużyna Spurs 103:82, a w ostatnim spotkaniu tych drużyn (w Memphis), wygrała drużyna gospodarzy 92:90. Jak widać, po wynikach poszczególnych meczy, rywalizacja w sezonie zasadniczym przypominała raczej walkę w play-off (poza trzecim meczem) i traf chciał, że obie te ekipy spotykają się w play-off, w bardzo ważnym dla nich momencie. San Antonio, które zdobywało swoje cztery tytuły w latach nieparzystych (1999, 2003, 2005, 2007), życzyło by sobie, aby również i w tym roku zdobyć tytuł. Tim Duncan jest coraz starszy, więc z biegiem czasu będzie miał mniej sił, aby zdobyć tytuł mistrzowski, a pięknym ukoronowaniem kariery byłoby zdobycie go po raz piąty. Spurs w obecnym sezonie mają bardzo wyrównany skład, a zmiennicy także prezentują dobrą formę. Przed nimi wielka szansa na tytuł, zważywszy, że odpadł im wielki rywal Zachodu w postaci Oklahomy, ale z pogromcą Thunder muszą walczyć. Przeciwnicy San Antonio Spurs - drużyna Memphis Grizzlies - wcale nie pozostaje bez szans w tej rywalizacji. Będzie to typowa walka "w parterze", typowo obronna i tak należy ją określić. W ekipie Niedźwiedzi nie ma wybitnych strzelców, ale pod względem obrony prezentują się w czołówce ligi. W poprzednim poście napisałem, że "mecze wygrywa się atakiem, a tytuł mistrzowski obroną". To właśnie może być przeciwwagą dla Spurs w tej serii. Tą metodą (obronną) drużyna z Memphis odprawiła LA Clippers i Oklahomę. Wcale nie pozostają bez szans w starciu ze Spurs. Co prawda, drużyna z Teksasu posiada walory ofensywne w postaci Tony'ego Parkera, Manu Ginobiliego, a także Tima Duncana, ale defensywa tego zespołu także jest na wysokim poziomie. Myślę, że ta seria będzie przebiegała pod dyktando gospodarzy, o ile drużyna z Memphis nie straci swojego rezonu i zregeneruje siły. Nie można wykluczyć niespodzianki w postaci wygranej Grizzlies. Mój typ : 4:3 dla San Antonio.

Kolejne przemyślenia po finałach Konferencji...

niedziela, 5 maja 2013

Trzy tygodnie minęły... czyli koniec I rundy play-off NBA

Trzy tygodnie minęły i I runda play-off NBA 2012/2013 zakończyła się. Wielkich niespodzianek w niej nie było i generalnie wszystko poszło zgodnie z planem, poza Zachodem NBA, gdzie wyniki oceniam na 50%.

Na Wschodzie obrońca tytułu, Miami Heat, nie pozostawiło złudzeń, co do faktu, kto powinien awansować dalej. Milwaukee Bucks właściwie wielkich szans nie miało i skończyła się ta rywalizacja na 4:0 dla mistrza NBA. Numer 2 na Wschodzie, czyli New York Knicks, nie bez małych problemów uporali się
z osłabionymi Boston Celtics 4:2. Piszę "bez małych problemów", bo przy prowadzeniu 3:0, dali sobie wyrwać dwa następne mecze i zrobiło się 3:2. Wielka nerwówka, ale szóstego meczu serii już nie oddali. Trzecią parę tworzyły zespoły Indiana Pacers i Atlanta Hawks. Po dwóch pierwszych meczach wydawało się, iż Indiana w miarę gładko pokona Jastrzębie, ale Atlanta wzięła się do odrabiania strat. Wygrali dwa kolejne mecze i było 2:2. Wtedy nastąpiła pełna mobilizacja w szeregach Indiany i ekipa ta pokazała, że to im należy się awans do II rundy play-off. Wygrali dwa kolejne mecze i całą rywalizację 4:2. Najbardziej zacięta walka trwała w ostatniej parze na Wschodzie pomiędzy Brooklyn Nets i Chicago Bulls. Brooklyn
w pełnym składzie, a Chicago (także przez cały sezon) borykające się z wieloma kontuzjami. Pierwszy mecz dla Netsów, ale trzy kolejne (a w szczególności czwarty mecz serii - zacięty i zakończony aż trzema dogrywkami) dla Byków. Mogłoby się wydawać, że chicagowskie Byki zakończą serię u siebie, na własnym podwórku w stosunku 4:1, ale Brooklyn podniósł się z kolan i wygrał kolejne dwa mecze. Był więc remis 3:3 i rywalizacja przeniosła się do Nowego Jorku. Faworytem, oczywiście, był zespół Nets, ale Chicago ambitną postawą i wolą walki wygrało tę siódmą batalię i przechyliło szalę zwycięstwa na własną stronę. 4:3 dla Bulls.

Na Zachodzie NBA z kolei pierwsze dwie drużyny z numerami 1 i 2 wygrały swoją rywalizację zgodnie
z planem czyli awans Oklahoma City Thunder i San Antonio Spurs. San Antonio bez żadnych problemów uporali się szybciutko z LA Lakers (osłabionymi brakiem Kobe Bryanta) 4:0, więcej natomiast emocji było w parze Oklahoma - Houston. Po pierwszych trzech meczach wydawało by się, że Oklahoma pójdzie śladem Miami i San Antonio (po 4:0), ale nic bardziej mylnego. Podobnie jak w przypadku Nowego Jorku, drużyna z Oklahomy przegrała dwa kolejne mecze z Houston (które wykazało bardzo ambitną postawę)
i było 3:2. O wszystkim decydował mecz nr 6, w którym jednak Oklahoma (osłabiona brakiem Russella Westbrooka) nie dała się ograć i wygrała całą serię 4:2. Niespodzianką I rundy play-off jest odpadnięcie Denver Nuggets, którzy rywalizowali z Golden State Warriors. Denver (numer 3) i Golden State (6) - zdecydowanym faworytem była drużyna ze stanu Kolorado. Play-off to play-off, nożyczki nie wiadro. Rządzi się własnymi prawami pomimo wskazań na jednego z rywali. Ekipa z Denver wygrała pierwszy mecz (bardzo małą różnicą punktów - 2). Trzy kolejne przegrała i także mogłoby się wydawać, że będzie wielki, ale to wielki blamaż. Podnieśli się jednak w kolejnym meczu, ale postawa Stephena Curry'ego w całej serii nie pozwoliła przegrać drużynie z Oakland. Wygrana 4:2 dla Golden i niespodzianka gotowa. Najbardziej wyrównaną parą I rundy na Zachodzie (zresztą podobnie jak na Wschodzie) była para zespołów z numerami 4 i 5. Numer 4 (LA Clippers) i 5 (Memphis Grizzlies) miały takie same bilanse po sezonie zasadniczym
i naprawdę trudno było wskazać zwycięzcę tej pary. W swoim poprzednim poście wskazywałem na Memphis jako na drużynę, która wygrywa mecze obroną. Nie pomyliłem się - Memphis wygrało 4:2 i nie bez szans pozostaje w następnej odsłonie rozgrywek. "Atakiem wygrywa się mecze, a obroną zdobywa się mistrzostwo" - mówi stare koszykarskie powiedzenie.
Wspomnę jeszcze o moim małym spostrzeżeniu : na osiem par grających w pierwszej rundzie play-off, pięć zakończyło rywalizację wynikiem 4:2, dwie pary 4:0, a jedna para 4:3. Trudno nie dziwić się drużynom, które są zdecydowanie wyżej rozstawione (Miami - Milwaukee, San Antonio - LA Lakers), że wygrały po 4:0, ale w pozostałych parach dało się zauważyć wielką determinację, aby pokonać faworyta (Golden State, Chicago, Memphis). Duża ilość meczy, wielka ambicja i pragnienie odniesienia sukcesu będzie dobrze wróżyła na przyszły sezon, gdzie poziom zespołów (nawet w I rundzie) będzie jeszcze bardziej wyrównany. Pomijam fakt kontuzji, bo w każdym zespole zdarzały się one i naturalną siłą rzeczy, osłabiały zespół.

Wyniki I rundy play-off NBA 2012/2013 :

Miami Heat (1) - Milwaukee Bucks (8) 4:0 (110:87; 98:86; 104:91; 88:77)

New York Knicks (2) - Boston Celtics (7) 4:2 (85:78; 87:71; 90:76; 90:97D; 86:92; 88:80)

Indiana Pacers (3) - Atlanta Hawks (6) 4:2 (107:90; 113:98; 69:90; 91:102; 106:83; 81:73)

Brooklyn Nets (4) - Chicago Bulls (5) 3:4 (106:89; 82:90; 76:79; 134:142 3D; 110:91; 95:92; 93:99)

Oklahoma City Thunder (1) - Houston Rockets (8) 4:2 (120:91; 105:102; 104:101; 103:105; 100:107; 103:94)

San Antonio Spurs (2) - LA Lakers (8) 4:0 (91:79; 102:91; 120:89; 103:82)

Denver Nuggets (3) - Golden State Warriors (6) 2:4 (97:95; 117:131; 108:110; 101:115; 107:100; 88:92)

LA Clippers (4) - Memphis Grizzlies (5) 2:4 (112:91; 93:91; 82:94; 83:104; 93:103; 105:118)


TYPY NA II RUNDĘ PLAY-OFF 2012/2013 :

WSCHÓD

Miami Heat (1) - Chicago Bulls (5) - rywalizacja tych dwóch zespołów powoli zaczyna przechodzić do historii NBA. Nie wiem, jak to się dzieje, ale Chicago w sezonie zasadniczym (nawet osłabione) zawsze znajdzie sposób na Miami. Tak też się stało w tym sezonie, gdzie rywalizacja tych ekip zakończyła się remisem 2:2. Obie drużyny wygrały po jednym meczu u siebie i obie na wyjazdach. Co bardziej znaczące, to ekipa ze stanu Illinois przerwała serię 27 wygranych Heat. Bilans w punktach (z tych czterech meczy) jest po stronie Miami (+21). Prawdą też jest fakt, iż Byki wygrywały swoje mecze małą różnicą (+7 i +4), a Żary (+19 i +12). Faworytem, oczywiście, jest drużyna obecnego mistrza NBA - Miami Heat. Nie znaczy to jednak, że Byki walczyć nie będą. Jeżeli wzmocnią swoją obronę, to mogą coś ugrać w serii. 4:2 dla Miami.

New York Knicks (2) - Indiana Pacers (3) - zapowiada się walka w obronie. Drużyna weteranów (NYork) i drużyna na fali wschodzącej (Indiana). Nowy Jork zawsze dobrze spisywał się w grze obronnej,
a Indiana wcale nie gorzej postawiła na taktykę obronną w tym sezonie. Krew będzie się lała strumieniami, chociaż jedno pytanie pozostaje bez odpowiedzi : czy drużyna Knicks wytrzyma trudy sezonu? Młodszym jest zespół z Indiany i raczej w nim upatrywałbym zwycięzcę tej rywalizacji. W sezonie zasadniczym, między tymi drużynami, był remis 2:2. Bilans punktów wychodzi na korzyść Indiany (+17). Mimo wszystko, stawiam na wygraną Indiany Pacers 4:2.

Oklahoma City Thunder (1) - Memphis Grizzlies (5) - najbardziej wyrównana para II rundy. Numery rozstawień nic nie powiedzą, a tylko aktualna forma i dyspozycja poszczególnych ekip. Zespół Oklahomy jest bardzo mocnym zespołem, ale widać pewien brak koncentracji w serii. Mogą przegrać np. dwa mecze
z rzędu, a wtedy Memphis może pójść za ciosem i tę sytuację wykorzystać. Widoczny jest brak pomocy dla Kevina Duranta ze strony Russella Westbrooka i będzie on trwał aż do samego końca sezonu. Oklahoma - drużyna bardziej atakująca, a Memphis - broniąca. W sezonie zasadniczym (co ciekawe) górą była drużyna Memphis, która wygrała 2 z 3 meczy. Bilans punktowy na korzyść Oklahomy (+6), ale warto wspomnieć, iż ostatni mecz w sezonie zasadniczym zakończył się wygraną Grizzlies po dogrywce (90:89). Rywalizacja może potrwać aż do siódmego meczu serii. Memphis w rywalizacji z LA Clippers wygrali cztery mecze
z rzędu, ale w przypadku Oklahomy ten scenariusz raczej się nie powtórzy. 4:3 dla Oklahomy.

San Antonio Spurs (2) - Golden State Warriors (6) - wynik tej pary wydaje się oczywisty, ale wcale tak być nie musi. San Antonio - zespół wypoczęty po szybkim zakończeniu I rundy, a Golden State - zmęczony po dłuższej walce z Denver. Sam Stpehen Curry (na dłuższą metę) nie podoła trudom play-off, gdzie walka jest o wiele większa, bardziej zacięta i wymagająca zdecydowanie więcej wysiłku, aniżeli sezon zasadniczy. W sezonie zasadniczym pomiędzy tymi drużynami był remis 2:2. Bilans punkty jest na korzyść San Antonio, ale tylko +2. Widać więc, że Warriors umieją grać z San Antonio, ale w play-off raczej są niżej notowani. Może jeden mecz uda im się "wyrwać". Bez większych problemów San Antonio awansuje do finału Zachodu - 4:1.


Kolejne doniesienia po II rundzie wkrótce...