Kolejny etap rozgrywek NBA za nami czyli II runda play-off 2012/2013 zakończyła się. W tej rundzie byliśmy świadkami jednej, ale za to jak wielkiej, niespodzianki pisanej przez wielkie "N". Zespół typowany do gry w wielkim finale NBA, czyli Oklahoma City Thunder, jest już na wakacjach. Niby zespół kompletny na każdej pozycji, mocny, zaprawiony w bojach na parkiecie, a jednak poza rozgrywkami. Zabrakło jednego elementu kluczowego układanki, zabrakło dodatkowego wsparcia dla Kevina Duranta - zawodnika o nazwisku Russell Westbrook. Niewątpliwie jest on wielkim wsparciem dla najlepszego zawodnika Oklahomy, jednym z filarów zespołu Thunder. Życie życiem, ale zawodnik NBA kontuzji nie wybiera. Zdarzyła się ona Westbrookowi w najbardziej nieodpowiednim momencie - tuż przed grą o mistrzostwo. Na przejście I rundy przez Oklahomę, brak Russella, wystarczył, ale w drugiej pojawiła się ściana. Ściana w postaci drużyny Memphis Grizzlies. Drużyna, która oparła swoją grę na defensywie, jest bardzo niewygodnym przeciwnikiem. W I rundzie wyeliminowali LA Clippers, a w II-ej wyeliminowali zeszłorocznych finalistów. Osłabionych, to prawda, ale jednak zespół, który wygrał w sezonie zasadniczym wystarczającą ilość gier, aby zająć I miejsce na Zachodzie NBA. Zachodzie, który jest zdecydowanie lepszy od Konferencji Wschodniej ligi. W tym momencie przypominają mi się dwa, bardzo wymowne, duety graczy w NBA. Pierwszy to duet Michael Jordan-Scottie Pippen z Chicago Bulls oraz duet Karl Malone-John Stockton z Utah Jazz. Wspominam tylko te dwa, bo one miały bardzo znaczący wpływ na wyniki ich drużyn. Michael był uzupełniany Scottiem, podobnie jak Karla uzupełniał John. Nie będę się rozpisywał na temat ich gry, bo wiele już o tym napisano, ale napiszę tylko tyle, iż te dwa duety spotykały się w wielkim finale NBA w latach 1997-1998. Była to bardzo pasjonująca walka. Zakończyła się wygraną Chicago Bulls w stosunku 4:2, ale cóż to były za mecze. Sytuacja wygląda podobnie z Oklahomą. Zespół, który ma wszelkie "papiery", aby grać rok rocznie w finałach NBA. Ma duet, który prowadzi ich do zwycięstw. Kompletna pierwsza piątka, kompletna ławka, a jednak w tym roku zabrakło determinacji, woli walki, czy po prostu zabrakło sił w końcówce sezonu. To już historia - Oklahoma w tym sezonie nie zrewanżuje się Miami Heat za przegrany finał z poprzedniego sezonu.
W pozostałych parach II rundy play-off - zgodnie z przewidywaniami tzn. Miami Heat wygrało rywalizację z Chicago Bulls (typowałem 4:2, skończyło się na 4:1), New York Knicks przegrali z Indianą Pacers 4:2 (typ idealny), San Antonio Spurs wygrali z Golden State Warriors 4:2 (typowałem 4:1) i wspomniana para Oklahoma City Thunder przegrali z Memphis Grizzlies 1:4 (typowałem zwycięstwo Thunder 4:3).
Piękne w sporcie jest jedno, a na pewno w NBA, nic nie ma pewnego. Jakby wszystko szło zgodnie z przewidywaniami, to liga ta byłaby bardzo nudna. Właśnie takiego kolorytu, jak zwycięstwo niżej rozstawionego zespołu, nadaje walka w play-off.
Wyniki II rundy play-off 2012/2013 :
Miami Heat - Chicago Bulls 4:1 (86:93, 115:78, 104:94, 88:65, 94:91)
New York Knicks - Indiana Pacers 2:4 (95:102, 105:79, 71:82, 82:93, 85:75, 99:106)
Oklahoma City Thunder - Memphis Grizzlies 1:4 (93:91, 93:99, 81:87, 97:103 D, 84:88)
San Antonio Spurs - Golden State Warriors 4:2 (129:127 2D, 91:100, 102:92, 87:97 D, 109:91, 94:82)
Typowanie Finałów Konferencji NBA :
Konferencja Wschodnia
MIAMI HEAT - INDIANA PACERS - w sezonie zasadniczym drużyny te rozegrały między sobą trzy spotkania, a zwycięsko z potyczki w regular season wyszła drużyna Indiany. Bilans jest na ich korzyść 2:1 i można by rzec, iż kto był gospodarzem, to wygrywał. W Indianapolis Pacers wygrali dwukrotnie 87:77 i 102:89, a w Miami zespół Heat wygrał 105:91. Bilans punktowy jest także po stronie Indiany (+9). Myślę, że w finale Konferencji Wschodniej bardzo dużą rolę odegra defensywa (podobnie zresztą, jak w przypadku finału na Zachodzie). Podejrzewam, że nie będą to piękne mecze, pełne widowiskowych akcji, ale mecze wybitnie nastawione na walkę o zbiórki, walkę na bloki i walkę o każdą piłkę. Raczej nie spodziewajmy się zdobyczy punktowych koszykarzy na granicy 30+. Spodziewajmy się czystej walki o wejście do wielkiego finału NBA. LeBron James będzie chciał iść w ślady Michaela Jordana, Hakeema Olajuwona czy Kobego Bryanta, aby powtórzyć sukces z roku poprzedniego. Większe doświadczenie jest po stronie ekipy z Florydy. Typuję wynik 4:2 dla Miami.
Konferencja Zachodnia
SAN ANTONIO SPURS - MEMPHIS GRIZZLIES - w sezonie zasadniczym drużyny te rozegrały między sobą cztery mecze, ale były to potyczki, a nawet powiedziałbym, że bitwy o zwycięstwo. Bilans tej cztero-meczowej wojny wynosi 2:2. Dwa z czterech tych meczy zakończyły się dogrywkami, a różnica punktów w tych meczach nie przekroczyła 4 punktów. Dodatkowo, w ostatnim meczu tych ekip, różnica wynosiła tylko 2 pkt. W pierwszym meczu, w San Antonio, wygrała drużyna Spurs 99:95 po dogrywce. W rewanżu, w Memphis, wygrała drużyna Grizzlies 101:98, także po dogrywce. Trzeci mecz, rozegrany w San Antonio, wygrała drużyna Spurs 103:82, a w ostatnim spotkaniu tych drużyn (w Memphis), wygrała drużyna gospodarzy 92:90. Jak widać, po wynikach poszczególnych meczy, rywalizacja w sezonie zasadniczym przypominała raczej walkę w play-off (poza trzecim meczem) i traf chciał, że obie te ekipy spotykają się w play-off, w bardzo ważnym dla nich momencie. San Antonio, które zdobywało swoje cztery tytuły w latach nieparzystych (1999, 2003, 2005, 2007), życzyło by sobie, aby również i w tym roku zdobyć tytuł. Tim Duncan jest coraz starszy, więc z biegiem czasu będzie miał mniej sił, aby zdobyć tytuł mistrzowski, a pięknym ukoronowaniem kariery byłoby zdobycie go po raz piąty. Spurs w obecnym sezonie mają bardzo wyrównany skład, a zmiennicy także prezentują dobrą formę. Przed nimi wielka szansa na tytuł, zważywszy, że odpadł im wielki rywal Zachodu w postaci Oklahomy, ale z pogromcą Thunder muszą walczyć. Przeciwnicy San Antonio Spurs - drużyna Memphis Grizzlies - wcale nie pozostaje bez szans w tej rywalizacji. Będzie to typowa walka "w parterze", typowo obronna i tak należy ją określić. W ekipie Niedźwiedzi nie ma wybitnych strzelców, ale pod względem obrony prezentują się w czołówce ligi. W poprzednim poście napisałem, że "mecze wygrywa się atakiem, a tytuł mistrzowski obroną". To właśnie może być przeciwwagą dla Spurs w tej serii. Tą metodą (obronną) drużyna z Memphis odprawiła LA Clippers i Oklahomę. Wcale nie pozostają bez szans w starciu ze Spurs. Co prawda, drużyna z Teksasu posiada walory ofensywne w postaci Tony'ego Parkera, Manu Ginobiliego, a także Tima Duncana, ale defensywa tego zespołu także jest na wysokim poziomie. Myślę, że ta seria będzie przebiegała pod dyktando gospodarzy, o ile drużyna z Memphis nie straci swojego rezonu i zregeneruje siły. Nie można wykluczyć niespodzianki w postaci wygranej Grizzlies. Mój typ : 4:3 dla San Antonio.
Kolejne przemyślenia po finałach Konferencji...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz